La vie en rose

Wiem, sporo ludzi źle trawi kolor różowy. Uważany jest przez nich za… tandetny i dziecinny. Ja go lubię.  Dodaje mi energii i przysparza radości. Ma na mnie bardzo pozytywny wpływ. Dziś był szczególnie mile widziany, gdyż lato zafundowało nam tutaj iście listopadową niedzielę. Lało, wiało a słońce przegrało w walce z ciemnymi chmurami.

Przyjemnie więc było zawiesić oko na różu francuskich makaroników, bukiecie kwiatów, kuchennej ścianie i doniczce, oraz na starych zdjęciach z motywami w tej barwie. Uważam, że lepiej dostać lekkich mdłości od różowości, niż nabawić się kiepskiego humoru od szarości 😉

Pozdrawiam!

 

Reklamy

4 myśli nt. „La vie en rose

  1. Kiedyś nie lubiłam różu, ale teraz nie mam nic przeciwko niemu. Lubię pastelowe pudrowe róże, ale także amarantowy, łososiowy, a nawet neonowy róż. Makaroniki i groszek pachnący to bardzo udane letnie połączenie. 🙂 Dziś u mnie też ponuro i szaro, a w Kioto akurat jest kolorowe Gion Matsuri. Poprawiam sobie humor jedzeniem z miseczek, które przybyły do mnie z regionu Kansai. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s