O jesieniobraniu i słodkich krabbelurkach

Dzień dobry czwartkowo! Wypadałoby wrzucić tu coś o wnętrzach, o jakimś projekcie diy, ale niewiele się aktualnie na tym froncie dzieje. Brak mi weny twórczej 😦 Mam nadzieję, że nie potrwa to długo.

Zaczęłam się już wyciszać tej jesieni, wsuwać stopy w ciepłe skarpety, otulać się kocem i, z kubkiem gorącego kakao w ręku, wściubiać częściej nos w książki. I gdyby nie ta pogoda, która do października mi wcale nie pasuje, pewnie byłabym dziś uosobieniem spokoju. A tak znów mnie wiecznie gdzieś gna! Słońce i 20 stopni na plusie „zmuszają” mnie do pobytu poza domem i są to niezmiernie miłe chwile! Biorę z wdzięcznością to, co październik mi daje. Wypady w naturę rezultują masą świeżego, przepełnionego przyjemną wilgocią powietrza, jabłkami, gruszkami i naręczami polnych kwiatów do wazonów. Niektóre kwitną tu ponownie, np. łubin.

I czego mi więcej do szczęścia potrzeba?! Akurat dziś do pełni szczęścia potrzebne mi było coś słodkiego. Wypróbowałam więc kolejną słodycz z mojego zbioru przepisów.

No i? Krabbelurki (pocieszna nazwa; nie mam pojęcia co to oznacza, mój Mąż też nie, chociaż jest rodowitym Szwedem) są całkiem smaczne i szybkie do przyrządzenia. Robi je się tak: 1 jajko zmiksować z 1/4 szklanki cukru. Dodać pół szklanki mleka, 1 i 1/4 szklanki mąki pszennej, 1 łyżeczkę cukru waniliowego oraz 1 łyżeczkę proszku do pieczenia. Dokładnie wymieszać. Smażyć na maśle na średnim ogniu, około 2 minuty na każdej stronie. Ja podałam je z przecierem gruszkowym własnej produkcji. Jogurt grecki też byłby tu mile widziany. Nie miałam go jednak w domu, będzie następnym razem.

Wiem, że ta idylla wypadów w naturę i jesieniobrania nie potrwa zbyt długo. Wkrótce pogoda z pewnością skręci na inne tory…

Miłego popołudnia i wieczoru!/Lilit

 

Reklamy

2 myśli nt. „O jesieniobraniu i słodkich krabbelurkach

  1. Tu też widziałam łubin kwitnący jesienią. A kwitnące we wrześniu kasztany to już prawie standard. Szkoda tylko, że mój ulubiony lilak nie chce kwitnąć więcej niż raz w roku. 🙂 Łubin zawsze kojarzy mi się z Monty Pythonem. 😉 Placuszki wyglądają niezwykle apetycznie. Zastanawiam się nad zamianą mąki pszennej na kokosową, żeby ograniczyć gluten.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.