Podróże z wiatrem – Ku żółtym polom!

Jaki kolor ma dziś Twoje Życie? Moje skąpane jest w kolorze żółtym.
Wiatr poniósł mnie w południe do pobliskich wzgórz, abym mogła i tego roku podziwiać pola odziane w kwitnący rzepak.
Przyroda ma na mnie zawsze pozytywny wpływ. Poprawia mi nastrój i dodaje sił. I tym razem okazała się wyśmienitą lekarką!

kwitnący rzepak

kwitnący rzepak 2

kwitnący rzepak 3

kwitnący rzepak 4

kwitnący rzepak 5

Reklamy

Podróże z wiatrem – Wiosennie mi!

Pomimo niskiej temperatury powietrza (zaledwie 2 ubogie stopnie z krzyżykiem) i strajku słońca pozwoliłam się dziś skusić namowom chłodnego wiatru na dłuższy spacer. Dłuższy spacer oznacza ostatnio w moim przypadku mniej więcej pół kilometra. Dzisiejszym pobiłam rekord pięciu minionych miesięcy, przedreptałam prawie 2 kilometry!

Wiatr zaprowadził mnie do lasu za miastem. Odsapnął tam odrobinę a ja pobawiłam się w detektywa szukając oznak wiosny. Znalazłam je i zrobiło mi się na duszy strasznie wiosennie!
Trochę wiosny przywiozłam oczywiście do domu. Przebiśniegi i „roztańczoną”, ozdobną leszczynę udekorowaną baziami.

przebiśniegi 3

przebiśniegi2

przebiśniegi

wiosennie1

wiosennie4

wiosennie3

Podróże z wiatrem – W Krainie Piasku

Wiatr wieje tam, gdzie chce. A że podróżuje dużo, ma mnóstwo do opowiedzenia i zachęca do wspólnych wycieczek. Bawiąc się kiedyś moimi włosami, szeptał mi do ucha opowieść o Krainie Piasku, kusił jej czarem, który niewielu dostrzega.
Pewnego dnia uległam jego pokusom i poniósł mnie tam na swoich skrzydłach.

Mojego pierwszego wrażenia pozytywnym nazwać nie mogłam…
Spieczony słońcem, popękany, spragniony deszczu naskórek ziemi, przeistaczał się przy dotyku stopy w pył. Kilka metrów dalej wyrastały niższe i wyższe hałdy piasku.

– Obiecywałeś czar… – rzekłam do wiatru z nutą wyrzutu w głosie.
– Podejdź bliżej do piaszczystych gór… – namawiał.
Podeszłam. Nie dostrzegłam w nich nic szczególnego.
– Przywiodłem cię tutaj na moich skrzydłach – szepnął wiatr – Teraz musisz sobie doprawić swoje.
– Nie mam skrzydeł – odparłam.
– Masz. Lepsze od moich. Twoje są skrzydłami wyobraźni – przypomniał mi lekkim szturchnięciem w plecy.

Spojrzałam uważniej na rozpościerający się przede mną krajobraz.
Na jednej ze stromych, piaskowych ścian dojrzałam wyrzeźbione przez naturę „starożytne miasto”. Miasto na wzór jordańskiej Petry, siedziby Nabatejczyków.

??????????

Patrzyłam z fascynacją na formacje w odcieniach ochry, sepii i umbry, na tony szarości, od gołębiego do prawie grafitowego w miejscach, gdzie odpoczywał cień.
W myślach zaludniałam miasto ludźmi i zwierzętami. Wsłuchiwałam się w jego gwar. Czułam jego rytm, zapach i… przemijalność.
Wiatr radził:
– Nakarm widokiem oczy, bo być może już jutro natura wyrzeźbi w tym miejscu coś zupełnie innego.

Jakże często nie dostrzegamy rzeczy małych lecz pięknych. Może zbyt rzadko doprawiamy sobie skrzydła wyobraźni…