Trollenäs

… to jeden z wielu zamków Skanii. Położony jest zaledwie 30 km od Landskrony, gdzie mieszkam, więc odwiedzam to miejsce dość często. Wybrałam się tam i wczoraj, do czego zachęciła mnie cudowna pogoda!

Bywając tam zawsze muszę wejść do kaplicy,

do której jak magnes przyciąga mnie stare szkło okiennych szyb. Tak pięknie deformuje świat na zewnątrz! Tym razem zdeformowało i mnie 😉

W historię Trollenäs wpleciona jest legenda o Gunnarze Gröpe, który nocą przeistaczał się w wilkołaka. Gröpe wygrał ciągnący się przez długie lata spór z trollem Skratte, pozbawiając bestię głowy. Przypomina o tym dekoracja na zamkowym murze.

Dreptając wokół budowli (zamek jest własnością prywatną, większa część parku jednak dostępna jest dla turystów), można studiować ciekawe szczegóły architektoniczne, co robię za każdym razem, jak gdybym widziała je pierwszy raz.

Jeśli kiedyś przywieje Cię do Skanii, polecam odwiedziny tego uroczego miejsca. A gdy nogi zmęczą Ci się od łazikowania w tę i z powrotem, koniecznie odwiedź przytulną kawiarenkę w jednym z zaułków parku.

Oferują tam smaczne ciastka 🙂

Pozdrawiam/Lilit

 

Reklamy

Podróże z wiatrem – Ku żółtym polom!

Jaki kolor ma dziś Twoje Życie? Moje skąpane jest w kolorze żółtym.
Wiatr poniósł mnie w południe do pobliskich wzgórz, abym mogła i tego roku podziwiać pola odziane w kwitnący rzepak.
Przyroda ma na mnie zawsze pozytywny wpływ. Poprawia mi nastrój i dodaje sił. I tym razem okazała się wyśmienitą lekarką!

kwitnący rzepak

kwitnący rzepak 2

kwitnący rzepak 3

kwitnący rzepak 4

kwitnący rzepak 5

Podróże z wiatrem – Wiosennie mi!

Pomimo niskiej temperatury powietrza (zaledwie 2 ubogie stopnie z krzyżykiem) i strajku słońca pozwoliłam się dziś skusić namowom chłodnego wiatru na dłuższy spacer. Dłuższy spacer oznacza ostatnio w moim przypadku mniej więcej pół kilometra. Dzisiejszym pobiłam rekord pięciu minionych miesięcy, przedreptałam prawie 2 kilometry!

Wiatr zaprowadził mnie do lasu za miastem. Odsapnął tam odrobinę a ja pobawiłam się w detektywa szukając oznak wiosny. Znalazłam je i zrobiło mi się na duszy strasznie wiosennie!
Trochę wiosny przywiozłam oczywiście do domu. Przebiśniegi i „roztańczoną”, ozdobną leszczynę udekorowaną baziami.

przebiśniegi 3

przebiśniegi2

przebiśniegi

wiosennie1

wiosennie4

wiosennie3

Podróże z wiatrem – W Krainie Piasku

Wiatr wieje tam, gdzie chce. A że podróżuje dużo, ma mnóstwo do opowiedzenia i zachęca do wspólnych wycieczek. Bawiąc się kiedyś moimi włosami, szeptał mi do ucha opowieść o Krainie Piasku, kusił jej czarem, który niewielu dostrzega.
Pewnego dnia uległam jego pokusom i poniósł mnie tam na swoich skrzydłach.

Mojego pierwszego wrażenia pozytywnym nazwać nie mogłam…
Spieczony słońcem, popękany, spragniony deszczu naskórek ziemi, przeistaczał się przy dotyku stopy w pył. Kilka metrów dalej wyrastały niższe i wyższe hałdy piasku.

– Obiecywałeś czar… – rzekłam do wiatru z nutą wyrzutu w głosie.
– Podejdź bliżej do piaszczystych gór… – namawiał.
Podeszłam. Nie dostrzegłam w nich nic szczególnego.
– Przywiodłem cię tutaj na moich skrzydłach – szepnął wiatr – Teraz musisz sobie doprawić swoje.
– Nie mam skrzydeł – odparłam.
– Masz. Lepsze od moich. Twoje są skrzydłami wyobraźni – przypomniał mi lekkim szturchnięciem w plecy.

Spojrzałam uważniej na rozpościerający się przede mną krajobraz.
Na jednej ze stromych, piaskowych ścian dojrzałam wyrzeźbione przez naturę „starożytne miasto”. Miasto na wzór jordańskiej Petry, siedziby Nabatejczyków.

??????????

Patrzyłam z fascynacją na formacje w odcieniach ochry, sepii i umbry, na tony szarości, od gołębiego do prawie grafitowego w miejscach, gdzie odpoczywał cień.
W myślach zaludniałam miasto ludźmi i zwierzętami. Wsłuchiwałam się w jego gwar. Czułam jego rytm, zapach i… przemijalność.
Wiatr radził:
– Nakarm widokiem oczy, bo być może już jutro natura wyrzeźbi w tym miejscu coś zupełnie innego.

Jakże często nie dostrzegamy rzeczy małych lecz pięknych. Może zbyt rzadko doprawiamy sobie skrzydła wyobraźni…