Nad wodą

Niedaleko miejsca mojego zamieszkania istnieje mały port jachtowy, który odwiedzam bardzo często. Jest to urocze i spokojne miejsce. Nazywam je odstresowywalnią. Bo tam naprawdę mogę zapomnieć o wszystkich muszę-powinnam-wypadałoby-tu boli-tam boli-źle się dzieje w świecie. Dziś postanowiłam zabrać tam Ciebie. Pomyślałam, że i Ty potrzebujesz zwolnić (przynajmniej na chwilę) tempo życia.

Pozdrawiam 🙂

Lodowo

Przepis na domowe lody. Nie dla podniebienia lecz dla oczu. Kilka kwiatów, trochę wody i foremka 😉

Dzikie róże i marviol (w wolnym tłumaczeniu – fiołek morski; nie znam polskiej nazwy tego kwiatu rosnącego przy plaży) ozdobią może jakiś deser zimą, przypominając o lecie.

Pozdrawiam 🙂

 

W lustrze wody

Studiowanie odbić w lustrze wody, to ogromna przyjemność. Robię to dość często. Nie zawsze z aparatem fotograficznym w ręku, chociaż… rzadko wychodzę na spacery bez niego 😉 Trzy poniższe „wodne obrazy” dojrzałam w lokalnym porcie jachtowym. Nie ruszając się z miejsca obserwowałam, jak ciekawie tafla wody zmieniała wygląd w ciągu zaledwie paru minut.

Miłego weekendu!

 

Szklana sztuka II

Bywając w lokalnej galerii sztuki, po obejrzeniu wystaw, zawsze kieruję kroki ku jednej ze ścian, w którą wmurowane są małe cudeńka z grubego szkła. Za każdym razem światło podświetla je inaczej a roślinność  z zewnątrz pożycza im różnych kolorów, w zależności od pory dnia czy pory roku. Wczorajszego popołudnia wyglądały tak…

I jak tu nie kochać szkła?!

Pozdrawiam i zachęcam do studiowania np. szyb w oknach wiekowych budowli. Nie znajdzie się w nich co prawda figur, jak w artystycznym szkle na powyższych fotkach, ale malowane w nich abstrakcyjne obrazy są magicznie piękne!

 

La vie en rose

Wiem, sporo ludzi źle trawi kolor różowy. Uważany jest przez nich za… tandetny i dziecinny. Ja go lubię.  Dodaje mi energii i przysparza radości. Ma na mnie bardzo pozytywny wpływ. Dziś był szczególnie mile widziany, gdyż lato zafundowało nam tutaj iście listopadową niedzielę. Lało, wiało a słońce przegrało w walce z ciemnymi chmurami.

Przyjemnie więc było zawiesić oko na różu francuskich makaroników, bukiecie kwiatów, kuchennej ścianie i doniczce, oraz na starych zdjęciach z motywami w tej barwie. Uważam, że lepiej dostać lekkich mdłości od różowości, niż nabawić się kiepskiego humoru od szarości 😉

Pozdrawiam!

 

Fibro what?

Dziś nie będzie o wnętrzach ani o kuchmarzeniu. Będzie o fibromialgii. Poniższy tekst pożyczyłam z bloga, który regularnie odwiedzam. Zawiera on mnóstwo przydatnych informacji na temat fibromyalgii. Niestety, choroba ta jest ciągle traktowana przez wielu ludzi (włączając w tę grupę niektórych lekarzy) z przymrużeniem oka  Z fibro żyję od ponad 15 lat i bardzo często, wspominając o tym, co mi dolega, spotykam się z nonszalacją i ironicznymi uśmieszkami. Rozpowszechnianie wiedzy o fibromialgii jest jak najbardziej wskazane. Z roku na rok przybywa osób z tą diagnozą. My-fibromialgicy nie oczekujemy od innych litości lecz zrozumienia.

Have you ever had someone ask, “Fibro what?” when you told them what you have? Most people have never heard of it and for sure have no idea what it is. How on earth are we to help them understand? What is fibromyalgia? The word “fibromyalgia” comes from the Latin term for fibrous tissue (fibro)…

via Fibro What? — Fibromyalgia News Today

My own little green garden

Nie jestem już właścicielką działki rekreacyjnej. No cóż, powitania i pożegnania są nierozłączną częścią życia! Nie tęsknię za nią. Jeszcze nie. Wiem jednak, że to uczucie będzie mi się od czasu do czasu dawało we znaki. Tymczasem odczuwam wolność. Bo działka to nie tylko przyjemność, ale i ogrom pracy! Pracy, której moje sfatygowane mięśnie nie potrafią podołać.  Mam jednak balkon. To on jest teraz moim małym, zielonym ogródkiem.

Jak dotąd kwiecistości tam niewiele. Kwitną zaledwie bratki i fiołki…

… ale zieloności w różnych odcieniach już sporo. Pogodę tej wiosny mamy tu niezbyt wiosenną. Rośliny rosną powoli. Ociągają się.

Czekają na cieplejszą aurę. Ja też na nią czekam, aby móc częściej raczyć się kawą na balkonie…

… i chłonąć czar wieczorów przy blasku świec w latarence.

(Kamienie znalezione na plaży doskonale sprawdzają się w roli mini doniczek. Stanowią też ciekawy element dekoracyjny wśród sukulentów i innych roślin)

Pozdrawiam z deszczowego i chłodnego zakątka południowej Szwecji

 

Zwiastuny wiosny

Zakwitły przebiśniegi! I chociaż robią to każdego roku o tej porze, nigdy chyba nie przestanie mnie fascynować ich widok. Podczas dzisiejszego łapania świeżego powietrza studiowałam przez dłuższą chwilę eteryczne piękno tych skromnych kwiatów. Ponieważ zimny wiatr przewiewał mnie na wylot, postanowiłam wziąć kilka z nich do domu i studiować je dalej w temperaturze pokojowej.

przebisniegi-2