Powrót do powszedniości

Uwielbiam powroty do powszedniości po świętach Bożego Narodzenia i Sylwestrze! Należę do grupy ludzi, którzy najlepiej czują się w tzw. szarej codzienności.

Kiedy po śledzikach w kilku wariantach,

szynce, łososiu i innych tłustościach, oraz słodkościach…

pozostają wspomnienia, sięgam po owoce i…

… oddaję się błogiemu lenistwu na kanapie.

Wędruję sobie myślami po minionym roku. Cieszę się tym, co było w nim dobre i pozytywne. Wszystkiemu negatywnemu kupuję bilet do Krainy Zapomnienia. Należałoby tu dodać, że parkowanie na kanapie nie będzie trwało długo, bo mam mnóstwo planów do wprowadzenia w życie, które wymagają przyjęcia przeze mnie pozycji wertykalnej 😉

Bye bye 2017, witaj 2018!

Mam nadzieję, że obdarzysz i mnie, i innych wieloma miłymi chwilami! 🙂

 

Reklamy

Przymiarki do świąt

Jeszcze żyję! Tak mi się przynajmniej wydaje… Planowałam kilka wpisów w listopadzie, ale minął on w błyskawicznym tempie i blog zdążył się odrobinę zakurzyć.

Grudzień przywitał mnie słońcem, które tak ślicznie oświetliło zasuszony kwiat hortensji na kuchennym stole, że postanowiłam to uwiecznić. Wkrótce hortensja ustąpi miejsca innej dekoracji.

Miało być jednak o przymiarkach do świąt… W przedpokoju mam już ich przedsmak w postaci bukietu z cyprysowych gałązek i jesiennych owoców, które jakimś cudem uchowały się na drzewach i krzewach, pomimo iż ptaki ucztowały na nich od wielu tygodni. Czy bukiet wytrwa w wazonie do Bożego Narodzenia?  Jeśli nie, skorzystam z usług kwiaciarni.

Mam ambitne plany na domową produkcję słodyczy na bazie czekolady. Zebrałam sporo przepisów i warto byłoby je wypróbować. Jeden z nich wzięłam na warsztat wczoraj. Kuleczki wyszły bardzo smaczne i z pewnością zrobię ich więcej, bo te na fotce niżej świąt nie doczekają.

Robi się je tak: przekrój 3 owoce marakui na połówki, wydrąż ich zawartość i zagotuj z 1 dl (pół szklanki) słodkiej śmietany; zetrzyj 250 g białej czekolady na tarce, dodaj do niej 25 g masła oraz przecedzoną śmietanę z sokiem z marakui; utrzyj lub zmiksuj całość na gładką masę i odstaw ją do lodówki na 6 godzin; z masy uformuj kulki i otocz je w wiórkach kokosowych. Słodycze umieściłam w foremkach po innej czekoladzie, skonsumowanej z wielkim apetytem wcześniej 🙂

Pozdrawiam cieplutko!

 

Nad wodą

Niedaleko miejsca mojego zamieszkania istnieje mały port jachtowy, który odwiedzam bardzo często. Jest to urocze i spokojne miejsce. Nazywam je odstresowywalnią. Bo tam naprawdę mogę zapomnieć o wszystkich muszę-powinnam-wypadałoby-tu boli-tam boli-źle się dzieje w świecie. Dziś postanowiłam zabrać tam Ciebie. Pomyślałam, że i Ty potrzebujesz zwolnić (przynajmniej na chwilę) tempo życia.

Pozdrawiam 🙂

Lodowo

Przepis na domowe lody. Nie dla podniebienia lecz dla oczu. Kilka kwiatów, trochę wody i foremka 😉

Dzikie róże i marviol (w wolnym tłumaczeniu – fiołek morski; nie znam polskiej nazwy tego kwiatu rosnącego przy plaży) ozdobią może jakiś deser zimą, przypominając o lecie.

Pozdrawiam 🙂

 

W lustrze wody

Studiowanie odbić w lustrze wody, to ogromna przyjemność. Robię to dość często. Nie zawsze z aparatem fotograficznym w ręku, chociaż… rzadko wychodzę na spacery bez niego 😉 Trzy poniższe „wodne obrazy” dojrzałam w lokalnym porcie jachtowym. Nie ruszając się z miejsca obserwowałam, jak ciekawie tafla wody zmieniała wygląd w ciągu zaledwie paru minut.

Miłego weekendu!

 

Szklana sztuka II

Bywając w lokalnej galerii sztuki, po obejrzeniu wystaw, zawsze kieruję kroki ku jednej ze ścian, w którą wmurowane są małe cudeńka z grubego szkła. Za każdym razem światło podświetla je inaczej a roślinność  z zewnątrz pożycza im różnych kolorów, w zależności od pory dnia czy pory roku. Wczorajszego popołudnia wyglądały tak…

I jak tu nie kochać szkła?!

Pozdrawiam i zachęcam do studiowania np. szyb w oknach wiekowych budowli. Nie znajdzie się w nich co prawda figur, jak w artystycznym szkle na powyższych fotkach, ale malowane w nich abstrakcyjne obrazy są magicznie piękne!

 

La vie en rose

Wiem, sporo ludzi źle trawi kolor różowy. Uważany jest przez nich za… tandetny i dziecinny. Ja go lubię.  Dodaje mi energii i przysparza radości. Ma na mnie bardzo pozytywny wpływ. Dziś był szczególnie mile widziany, gdyż lato zafundowało nam tutaj iście listopadową niedzielę. Lało, wiało a słońce przegrało w walce z ciemnymi chmurami.

Przyjemnie więc było zawiesić oko na różu francuskich makaroników, bukiecie kwiatów, kuchennej ścianie i doniczce, oraz na starych zdjęciach z motywami w tej barwie. Uważam, że lepiej dostać lekkich mdłości od różowości, niż nabawić się kiepskiego humoru od szarości 😉

Pozdrawiam!

 

Fibro what?

Dziś nie będzie o wnętrzach ani o kuchmarzeniu. Będzie o fibromialgii. Poniższy tekst pożyczyłam z bloga, który regularnie odwiedzam. Zawiera on mnóstwo przydatnych informacji na temat fibromyalgii. Niestety, choroba ta jest ciągle traktowana przez wielu ludzi (włączając w tę grupę niektórych lekarzy) z przymrużeniem oka  Z fibro żyję od ponad 15 lat i bardzo często, wspominając o tym, co mi dolega, spotykam się z nonszalacją i ironicznymi uśmieszkami. Rozpowszechnianie wiedzy o fibromialgii jest jak najbardziej wskazane. Z roku na rok przybywa osób z tą diagnozą. My-fibromialgicy nie oczekujemy od innych litości lecz zrozumienia.

Have you ever had someone ask, “Fibro what?” when you told them what you have? Most people have never heard of it and for sure have no idea what it is. How on earth are we to help them understand? What is fibromyalgia? The word “fibromyalgia” comes from the Latin term for fibrous tissue (fibro)…

via Fibro What? — Fibromyalgia News Today

My own little green garden

Nie jestem już właścicielką działki rekreacyjnej. No cóż, powitania i pożegnania są nierozłączną częścią życia! Nie tęsknię za nią. Jeszcze nie. Wiem jednak, że to uczucie będzie mi się od czasu do czasu dawało we znaki. Tymczasem odczuwam wolność. Bo działka to nie tylko przyjemność, ale i ogrom pracy! Pracy, której moje sfatygowane mięśnie nie potrafią podołać.  Mam jednak balkon. To on jest teraz moim małym, zielonym ogródkiem.

Jak dotąd kwiecistości tam niewiele. Kwitną zaledwie bratki i fiołki…

… ale zieloności w różnych odcieniach już sporo. Pogodę tej wiosny mamy tu niezbyt wiosenną. Rośliny rosną powoli. Ociągają się.

Czekają na cieplejszą aurę. Ja też na nią czekam, aby móc częściej raczyć się kawą na balkonie…

… i chłonąć czar wieczorów przy blasku świec w latarence.

(Kamienie znalezione na plaży doskonale sprawdzają się w roli mini doniczek. Stanowią też ciekawy element dekoracyjny wśród sukulentów i innych roślin)

Pozdrawiam z deszczowego i chłodnego zakątka południowej Szwecji