W lustrze wody

Studiowanie odbić w lustrze wody, to ogromna przyjemność. Robię to dość często. Nie zawsze z aparatem fotograficznym w ręku, chociaż… rzadko wychodzę na spacery bez niego 😉 Trzy poniższe „wodne obrazy” dojrzałam w lokalnym porcie jachtowym. Nie ruszając się z miejsca obserwowałam, jak ciekawie tafla wody zmieniała wygląd w ciągu zaledwie paru minut.

Miłego weekendu!

 

Reklamy

„Winobranie”

Agrest koi nerwy, łagodzi objawy stresu, poprawia pamięć i koncentrację, oczyszcza organizm z toksyn, ma korzystny wpływ na przemianę materii, wspomaga pracę oczu. Zawiera także ponoć kwas bursztynowy, który ma właściwości eliksiru młodości. Jest więc super owocem! Dawniej nazywano go Winoroślą Północy. Nazwa ta zainspirowała mnie do tytułu dzisiejszego wpisu.

Wałęsając się po lasach i łąkach, wpadłam ostatnio na kilka obsypanych owocami krzewów agrestu i… było „winobranie”! Z żółtych owoców upiekłam ciasto (nie wygląda zbyt atrakcyjnie, ale jest bardzo smaczne).

Przepis na nie? Już podaję.

Zmiksowałam dokładnie masło z cukrem. Dodałam do nich jajka a później mąkę pszenną zmieszaną z proszkiem do pieczenia i cukrem waniliowym, na koniec zaś jogurt, czekoladę oraz pistacje. Masę wylałam do podłużnej, wysmarowanej masłem i posypanej tartą bułką foremki (około 1,5 l), po czym udekorowałam ją pokrojonymi na połówki owocami. Ciasto piekłam około 50 minut w niższej części piekarnika nagrzanego do temperatury 175 stopni.

Z owoców czerwonych powstała orzeźwiająca lemoniada. Agrest trafił do blendera z wodą mineralną, miodem,  kilkoma łyżkami soku z kwiatów czarnego bzu i paroma listkami mięty, po czym napój przecedziłam, aby pozbyć się pestek.

Smacznego i na zdrowie! 🙂

 

Szklana sztuka II

Bywając w lokalnej galerii sztuki, po obejrzeniu wystaw, zawsze kieruję kroki ku jednej ze ścian, w którą wmurowane są małe cudeńka z grubego szkła. Za każdym razem światło podświetla je inaczej a roślinność  z zewnątrz pożycza im różnych kolorów, w zależności od pory dnia czy pory roku. Wczorajszego popołudnia wyglądały tak…

I jak tu nie kochać szkła?!

Pozdrawiam i zachęcam do studiowania np. szyb w oknach wiekowych budowli. Nie znajdzie się w nich co prawda figur, jak w artystycznym szkle na powyższych fotkach, ale malowane w nich abstrakcyjne obrazy są magicznie piękne!

 

La vie en rose

Wiem, sporo ludzi źle trawi kolor różowy. Uważany jest przez nich za… tandetny i dziecinny. Ja go lubię.  Dodaje mi energii i przysparza radości. Ma na mnie bardzo pozytywny wpływ. Dziś był szczególnie mile widziany, gdyż lato zafundowało nam tutaj iście listopadową niedzielę. Lało, wiało a słońce przegrało w walce z ciemnymi chmurami.

Przyjemnie więc było zawiesić oko na różu francuskich makaroników, bukiecie kwiatów, kuchennej ścianie i doniczce, oraz na starych zdjęciach z motywami w tej barwie. Uważam, że lepiej dostać lekkich mdłości od różowości, niż nabawić się kiepskiego humoru od szarości 😉

Pozdrawiam!

 

Smoothie

Jeśli ma się świeże owoce sezonowe, grzechem jest z nich nie korzystać. Bo to witaminowe bomby i antyoksydanty, czyli samo zdrowie! Ponieważ moje zdrowie wymaga podreperowania, robię sobie owocowe smoothie. Wczoraj było z poziomkami. A tak, znów ich trochę zebrałam.

Dziś natomiast rozpieszczałam podniebienie malinami, czarnymi porzeczkami i ich czerwonymi krewniaczkami. Owoce zmiksowałam z greckim jogurtem, mlekiem i odrobiną cukru pudru. Mniam!

Jakie smoothie będzie jutro? Planuję jagodowe 🙂

Pozdrawiam!

 

Przemalowanka

Cudowną stroną wizyt w second handach jest to, że można tam znaleźć nietypowe rzeczy, których już nie ma w galeriach handlowych. Ostatnio wpadł mi w rękę reliefowy obraz. Nie wyglądał najlepiej. Był porysowany w kilku miejscach a jego nieapetyczne, ciemne kolory przyprawiały mnie o mdłości. Podobała mi się jednak na nim postać mężczyzny. Postanowiłam więc całość podreperować i przemalować na biało. Z rezultatu jestem zadowolona. Obraz trafił do sypialni, gdzie zdobi ścianę przy łóżkowej stronie mojego Wikinga.

Ponieważ jemu dostało się „dzieło sztuki”, przy mojej łóżkowej stronie umieściłam dzieło natury, kwitnącą gałązkę derenia (Cornus kousa). Mam nadzieję, że długo postoi w wazonie, bo takie kwiaty są ucztą dla oczu!

Pozdrawiam! 🙂

 

Poziomkowo

Wczesną wiosną zasadziłam w małej doniczce na balkonie krzewinkę poziomek. Tak dla zabawy. Ładnie kwitła…

… i zaowocowała. Kilkoma owocami.

Nasycić się nimi oczywiście nie mogłam, wyruszyłam więc za miasto, aby móc nazbierać ich więcej.

Na poobiedni deser zjedliśmy krem waniliowy z poziomkami. Ubitą śmietanę połączyłam z serkiem Philadelphia, który wcześniej zmieszałam z cukrem waniliowym, cukrem pudrem i startą skórką cytryny. Deser szybki, prosty i… palce lizać!

Te czerwone pyszności kojarzę z okresem mojego dzieciństwa. Jako mała dziewczynka nanizywałam je na źdźbło trawy. Nie potrafiłam się powstrzymać od zrobienia tego i dziś 🙂

Przyjemnego weekendu!

 

Słodki bukiet i jeszcze słodsze ciasto

Dzisiejszy dzień nie był dla mnie zbyt miły, ale i tak zrobiłam parę kroków za miastem, zbierając kwiaty do kolejnego bukietu.

Żółte „chmurki ” w nim pachną miodowo! Do letniego bukietu o takim zapachu przydałoby się coś słodkiego do skonsumowania, pomyślałam, i upiekłam zawijany biszkopt z truskawkami.

Masz ochotę spróbować jak smakuje? Skorzystaj z poniższego przepisu.

Dla jasności, 1 szklanka = 3 dl. Przestudzone ciasto pokryj nadzieniem i zwiń je ostrożnie w rulon.

Pozdrawiam i życzę smacznego! 🙂

 

Fibro what?

Dziś nie będzie o wnętrzach ani o kuchmarzeniu. Będzie o fibromialgii. Poniższy tekst pożyczyłam z bloga, który regularnie odwiedzam. Zawiera on mnóstwo przydatnych informacji na temat fibromyalgii. Niestety, choroba ta jest ciągle traktowana przez wielu ludzi (włączając w tę grupę niektórych lekarzy) z przymrużeniem oka  Z fibro żyję od ponad 15 lat i bardzo często, wspominając o tym, co mi dolega, spotykam się z nonszalacją i ironicznymi uśmieszkami. Rozpowszechnianie wiedzy o fibromialgii jest jak najbardziej wskazane. Z roku na rok przybywa osób z tą diagnozą. My-fibromialgicy nie oczekujemy od innych litości lecz zrozumienia.

Have you ever had someone ask, “Fibro what?” when you told them what you have? Most people have never heard of it and for sure have no idea what it is. How on earth are we to help them understand? What is fibromyalgia? The word “fibromyalgia” comes from the Latin term for fibrous tissue (fibro)…

via Fibro What? — Fibromyalgia News Today

Midsommar

Świętowaliśmy wczoraj Midsommar, odpowiednik słowiańskiej nocy świętojańskiej. W Polsce, gdy byłam nastolatką, wiłam tego dnia wianek i wrzucałam go do pobliskiej rzeki. Chłopak, który go z rzeki wyłowił, miał zostać moim mężem 😉 W Szwecji też się wije wianki. Tutaj dekorują one jednak głowy dziewcząt i chłopców, kobiet i mężczyzn.

Przy Słupie Majowym (Midsommarstång), wznoszonym na pokrytym trawą terenie, ozdobionym zielenią i kwieciem, mają miejsce taneczne zabawy. Później przychodzi kolej na kolejne rozrywki. W ogrodach, na werandach (jeśli dopisuje pogoda) lub między czterema ścianami domu konsumuje się tradycyjnego śledzika z kwaśną śmietaną i młodymi ziemniakami posypanymi koperkiem.

Śledzik jest często obficie zakrapiany mocnymi trunkami.

Ponieważ ja procentowych nie piję, delektowałam się sokiem własnej produkcji  z kwiatów czarnego bzu.

Wczorajszą aurę cechowały obfite opady deszczu i przenikająca do szpiku kości wilgoć. Zamiast planowanego pikniku na zielonej trawie, wznieśliśmy toast za piękne lato i zjedliśmy z apetytem zwyczajową potrawę w mieszkaniu.

Obchodząc Midsommar nie może się obejść bez truskawek!

Stanowiły one nasz deser. Z bitą śmietaną i startą ciemną czekoladą.

Pozdrawiam  🙂