Kuchnia po remoncie

Kiedy słyszy się słowo REMONT, kojarzy się je zazwyczaj z przewróceniem domu/mieszkania „do góry nogami”. Podczas remontu mojej kuchni skończyło się na wymianie blatów i kafelków. I na szczęście, że na tym się skończyło! Kuchenne szafki posłużą mi dłużej, chociaż… marzą mi się inne. Podłoga jest w dobrym stanie, chociaż… marzą mi się płytki. Nie jest wykluczone, że ściany zmienią kolor, ale absolutnie nie w tym roku. Mieszkaniowe metamorfozy muszę dozować, aby zupełnie nie opaść z sił.  Moja kuchnia wygląda obecnie tak.

Z kafelków jestem ogromnie zadowolona. Mają ciekawą strukturę i ślicznie odbija się w nich światło.

Dekoracji na nowych blatach kuchennych nie wymieniłam na inną, jeszcze mi się nie przejadła. Dorzuciłam tam jedynie duży kubek z zielonościami.

Porcelana zza witryny jednej z szafek przyklaskuje przeobrażeniom. Ja też!

Przy okazji pochwalę się kolejną zdobyczą z sh. Jest nią stylowa (moim zdaniem) lampka. Przydzieliłam jej miejsce na parapecie kuchennego okna.

Bukiety na kuchennym stole zmieniają się regularnie. Przecież jest lato! A latem, pomimo iż tegoroczna susza w południowej Szwecji daje się przyrodzie we znaki, ciągle coś kwitnie, a zbieranie polnych kwiatów przysparza mi mnóstwo radości. Różowy krwawnik pospolity jest, w całej swojej prostocie, uroczą ozdobą wazonu.

Odświeżona kuchnia zachęca mnie do kuchmarzenia, z czego niezmiernie cieszy się mój Mąż 😉

Pozdrawiam/Lilit

 

Reklamy

Nigdy więcej!

Przez cały zeszły tydzień miałam w mieszkaniu remont. W sypialni i w kuchni. NIGDY WIĘCEJ na coś takiego się nie piszę! Gdyby nie moja fibro wszystko przeszłoby bez większych problemów. Poradziłabym sobie z hałasem, wonią farb, zapachem nowego parkietu i kurzem tworzącym smog podczas usuwania kuchennych kafelków, które nie miały najmniejszej ochoty na separację ze ścianą. Fachowiec musiał więc dać im posmakować i młotka, i jakiegoś niezmiernie głośnego elektrycznego narzędzia.

Biedna ja!!! Sprzątanie zabrało mi kilka dni, pomimo wydatnej pomocy mojego Wikinga.  Aby zapomnieć o traumatycznym remoncie trafiły dziś do wazonów kwiaty i gałązki krzewów. To sprawdzony sposób na przyrost energii.

Postanowiłam też upiec coś słodkiego. To drugi sprawdzony sposób na przyrost energii. Sił wystarczyło mi jedynie na biszkopt z czarnymi porzeczkami.

Czy poczułam się wzmocniona jednym i drugim? Odrobinę 😉 Metamorfozy pokażę tu innym razem, bo jak to po remoncie bywa, chciałoby się zmienić to i owo w wystroju wnętrz. Wymaga to trochę czasu.

Pozdrawiam/Lilit

 

Kitchenscapes

Nie wiem jak Ty, ja uwielbiam spędzać czas w kuchni. I u siebie, i u innych. Nie, nie jestem wyborną kucharką i nie mam wielkich zainteresowań w tej dziedzinie. Kuchnia jest jednak dla mnie jednym z najważniejszych pomieszczeń w domu. Jest to miejsce spotkań z rodziną/znajomymi przy kawie i cieście albo smacznym obiedzie, chociaż do miana gourmet mu daleko 😉 To miejsce, gdzie podczas śniadań snuję plany na dany dzień, wieczorem zaś, przy kubku ziołowej herbaty, podsumowuję wydarzenia dnia.

Lubię mieć w kuchni czysto, kolorowo (bez przesady) i jasno. Łączę tam rzeczy starsze z nowymi, rzeczy nabyte w galeriach handlowych i sh. Najważniejsze jest dla mnie, aby całość zaspokajała mój gust i żyła w zgodzie z moim poczuciem estetyki.

Sklepy oferują mnóstwo ciekawych pojemników na makarony i inne produkty. Warto je w kuchni wyeksponować. U mnie stoją na prostej półce z Ikei, która pomimo dostojnego wieku wiernie mi służy.

Blat między zlewozmywakiem a piecem stał się kilka dni temu displayem dla kilku przypraw, warzyw i ozdób. Czarno-biały talerz zgrabnie komponuje się z czarnym czajnikiem z duńskiej firmy Broste.

A tak to miejsce wyglądało latem w zeszłym roku. Oj, jak ja lubię zmiany! I zupełnie wystarczają mi małe.

Ostatnim krzykiem mody są półki zamiast górnych szafek. Nie, dziękuję! Wygląda to ciekawie, ale wymaga nieustannego odkurzania. Nie jestem masochistką. Wygodniej mi z witryną w jednej szafce.

Afisze czy obrazy z kulinarnymi motywami dodają kuchni uroku. Mój jest szklany. Kupiłam go kilka lat temu w austriackim XXXLutz.

W otoczeniu kwiatów, barw i interesujących form milej spędza się czas.

Moja kuchnia podlega ciągłym przemianom. Podobnie jak reszta mieszkania. Podobnie jak ja.

Czy i Ty darzysz to pomieszczenie dużą sympatią? Czy i Ty często coś tam zmieniasz?

Pozdrawiam cieplutko z mroźnego obecnie zakątka południowej Szwecji 🙂

 

O kuchennych zmianach

Ząb czasu porządnie nadgryzł niektóre kuchenne meble, trzeba je więc było wymienić na inne.  Wybór padł na stół solidnie trzymający się podłogi i miękkie, wygodne krzesła. Nigdy nie siedziałam na tak wielu krzesłach, jak przed nabyciem tych na zdjęciu niżej. Śmiały mi się oczy do wielu modeli, zwyciężyła jednak potrzeba komfortu. Kuchenną sofę, która stała kiedyś przy oknach, przygarnęła znajoma. Nie tęsknię za nią. Mam tu na myśli sofę, nie znajomą 😉

Metamorfoza nastąpiła ponad miesiąc temu, więc okres oswajania się z innością kuchennego kącika jadalnego mam już za sobą. Marzyła mi się prosta aranżacja i mam ją!  Pod meblami przydałby się jakiś dywan, np. sizalowy. Hm… może będzie.

Cieplutko pozdrawiam 🙂

 

Kuchennie

Znudził mi się stary wystrój kuchni. Pomimo iż kolory lubię, zachciało mi się więcej bieli przyprawionej czernią. Czerń w duszy a czarne akcenty w mieszkaniu, to dwie zupełnie różne rzeczy. Tego pierwszego nie znoszę. To drugie uwielbiam.

Kuchenne okno wyglądało odrobinę… przygnębiająco. Postanowiłam więc zacząć od niego.
Buszując po sklepie second hand wpadły mi w rękę dwa ciekawe kubki. Jeden z literą I, drugi z literą T. Jednocześnie wpadł mi do głowy pomysł. W tym samym second hand zaopatrzyłam się w kilka prostych (takie najbardziej lubię) doniczek, a po powrocie do domu wygrzebałam z szuflady czarny samoprzylepny papier, wycięłam z niego brakujące litery wyrazu KITCHEN, nakleiłam je na doniczki i powstało coś takiego…
dekoracja kuchennego okna 1
dekoracja kuchennego okna 2
dekoracja w kuchni

Nowa zasłona…

kuchnia

… i cieszący oczy bukiet owoców jesieni.

jesienny bukiet